Skip to main content

Marzenia się spełniają

 

 Bałtyk-Bieszczady Tour 2014.

 

  Kilka lat temu przeczytałem o ultramaratonie rowerowym Bałtyk – Bieszczady Tour. Pomyślałem, że może kiedyś wezmę udział w tak ekstremalnej imprezie rowerowej. Nie miałem wtedy roweru szosowego, więc pomysł odwlekał się w czasie. Trzy lata temu kupiłem rower z myślą udziału w Bałtyk-BieszczadyTour. Aby wystartować trzeba zrobić kwalifikacje, czyli zaliczyć jeden maraton rowerowy podany przez organizatora. W czerwcu 2012 wziąłem udział w Śląskim Maratonie Rowerowym, ale nie udało się zaliczyć kwalifikacji.

  Dopiero w 2014 przejechałem 450 km w 24 godzinnym maratonie w Radlinie. Udało się – mam prawo startu w Bałtyk-Bieszczady Tour.BB Tour, czyli 1008 km jazdy rowerem non stop. Trasa maratonu rozpoczyna się w Świnoujściu nad Bałtykiem, a kończy w Ustrzykach Górnych w Bieszczadach (Piła-Toruń-Żyrardów-Rzeszów-Brzozów-Ustrzyki Górne). W tym roku, w dniach 23-26 sierpnia, odbyła się VIII edycja maratonu.

  Z Radlina wzięły w nim udział 4 osoby: Leszek Ryczek, Tadeusz Dutkiewicz, Tomasz Pawełek i Dariusz Krause reprezentujący Klub Sportowy FORMA Wodzisław Śl. Przed startem każdy ma jakąś strategię wyścigu, ale tak naprawdę dystans weryfikuje wszystko. Przewidywałem, że przejadę 350 km, odpocznę 4 h, następne 350 km, znów odpoczynek ok. 4-5 h, a potem reszta dystansu… Takie miałem plany, a wyszło zupełnie coś innego.

  Ukończyłem trasę maratonu w 67h i 15min., a spałem na trasie tylko 2h. Człowiek na trasie walczy ze swoimi słabościami, lękami, poznaje możliwości swojego organizmu. Taki maraton trzeba pokonać z głową. Trzeba bardzo chcieć go ukończyć, mimo nieustającego bólu i zmęczenia. Szczęśliwy na metę w Ustrzykach wjechałem z moimi kolegami z Radlina z Leszkiem i Tadkiem. Bardzo im dziękuję, że poczekali na mnie na ostatnim punkcie kontrolnym w Ustrzykach Dolnych.

  Ostatni odcinek był jednym z trudniejszych. Noc, zimno (+2°C!) i bieszczadzkie niedźwiedzie oraz rysie. Podziękowania należą się także Pawłowi i Januszowi – kolegom z trasy. Bez ich pomocy byłoby mi trudno ukończyć dystans w limicie czasu. Paweł jechał ze mną prawie 750 km – dziękuję za wspólnie przejechane kilometry. A Janusz swoim doświadczeniem wspierał nas wszystkich na całej trasie. Ważne, że nie zwątpił w nasz sukces.

  Czy warto się tak męczyć? Odpowiedź brzmi – Tak! Uważam, że impreza była niesamowita. Tylu wrażeń w tak krótkim czasie nie miałem już dawno. Warunki pogodowe nie były łatwe – deszcz, zimno… ale dało się wytrzymać. Gdy na trasie przychodził kryzys, to motto przewodnie stawiało nas na nogi: „Ból przeminie, duma pozostanie…”Kolejna edycja BB Tour w 2016. Czy znów wystartuję? Kto wie…?

Dariusz Krause

Wywiad z Dariuszem Krause  ” Taki maraton trzeba pokonać z głową” 

#bbtour, #baltyk-bieszczadytour, #ultramaraton, #kolarstwo, #ksforma, #marzenia, #dreams,

2 myśli na temat “Marzenia się spełniają

  1. Darku, masz rację- każdy wyścig zaczyna się w głowie i dopiero, gdy wszystko się poukłada, to da się przejechać więcej niż mogłoby się wydawać. Tylko trzeba to zrobić z głową. Nawet nie wiesz, jak bardzo zazdroszczę wszystkim, którzy mają odwagą wystartować w BB. Podziwiam! I kolejny raz gratuluję!

  2. Wielki szacun
    Darek dla Ciebie i wszystkich którzy się odważyli na taki dystans. Naprawdę trzeba wiele odwagi i samozaparcia bu w ogóle spróbować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *