Skip to main content

Z biegu w biegu :)

Przy słonecznej lutowej niedzieli
Kiedy ludzie kluski kulali
Wyszła w pole banda Twardzieli
Jeszcze czysto dość wyglądali.

Ustawili się pod balonem
Do wystrzału ledwo strzymali
i jak jeden z drugim pieronem
Gibko z górki w dół wytargali.

Nie jest źle – nikierzy myśleli
Trowa sucho, ni ma wiela błota
Ale już sie po chwili skapnęli
Że to yno tak na ochota.

Bo kilometr mono ulecieli
Kiedy orać komuś zaczli pole
I ta cało banda Twardzieli
Wygladała już, że ja chromolę.

A to przeca dopiero początek
Kaj tam meta! Za 13 kilosów!
Ale co tam ciągnymy tyn wątek
Nie spuszczomy na kwinta tu nosów.

Zaczynajom się jakiś podbiegi
Jedyn, drugi, po polu, w marasie
Chocioż ciepło, są tu jeszcze śniegi
Bydzie gleba zaliczono w trasie!

Ale nic to Twardzielom nie wadzi
Lecom gibko, bo na mecie medal,
I kiełbasie z żymłom też są radzi
Choć dolecieć – coroz większo bieda.

Salomony całe uciorane
Adidasy trzi paski straciły
I legginsy do tyłków zmazane
I skarpety choby trocha zgniły.

Ale Twardziel nie poddo się never
I do mety śmigo na bezdechu
Bo już widzi – to ostatni level
I już wie trasa warto grzechu!

I my też to dziś z Wami przeżyli
Radlinioki i Rydułtowiki
I się świetni tu z Wami bawili
No, i niezłe my mieli wyniki!

Katarzyna Konofał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *